poniedziałek, 15 kwietnia 2013

smagasz mnie biczem po plecach życia
i nie pozwalasz mi jęczeć z bólu

mój krzyk niknie między górami
nie słyszy go juhas, nie słyszą barany

jestem zupełnie sama,
z tą miłością.
miłością co jak
miecz obosieczny
rani
i
mnie
i
C i e b i e


jesteśmy niewolnikami toksycznej miłości.
i wciąż brudnym seksem pachną nasze prześcieradła.


My awanturnicy

Smarkate maskarady
Przewalają się przez miasto

Mówią Wielkie Rzeczy
A o niczym mówią.
No niczym.

Przy moście
Na bulwarze
Nad ulicą wystrzela

Strzałę Miłości
Ten, co wie jak celować

I parada maleje.
Oj maleje.

Nie ma już ani maski.
Ani twarzy.
Ani mordy.

Jest tylko Prawda.
I Prawda Prawdziwa.

Wyzwoli.