jedziemy.
wszyscy razem.
wszyscy w jedna strone.
podazamy za swiatlem.
autobus mknie.
tylko czasem bola nas nogi
wepchniete miedzy rurkę a kasownik.
i wtedy dociera do Czlowieka bolesna prawda
o samotnosci w komunikacji.
podobno podroze ksztalca
cos w tym jest
a moze
jednak
nic
nie ma?

